Wrzesień 2023 - pogoda na Kubie. Przewodnik po klimacie, omówienie pogody dla turystów i podróżnych Zjawiska pogodowe rejestrowane w poprzednich latach na Kubie ☃ Kuba temperatura wody w miejscowościach ☀ Pogoda dla Kuby we wrześniu ☔. Temperatura powietrza i wody, ilość opadów, dni deszczowych, porady kiedy najlepiej wybrać
Wypełnienie ESTA przez Internet zajmuje około 15 minut. Witam, my byliśmy na Kubie z żoną w 2017 i tak wpisałem w ESTA, więc moje pytanie czy finalnie
Define Kubie. Kubie synonyms, Kubie pronunciation, Kubie translation, English dictionary definition of Kubie. n. A spicy smoked Polish sausage. American Heritage
Zasady zamieszczania informacji o imprezach na forum. Posty: 46 • Strona 1 z 2 • 1, 2. Kuba 2017. autor: alexwb » 10 paź 2016 08:18 pm .
Translations in context of "konwencjonalną zainstalowaną na Kubie" in Polish-English from Reverso Context: Analiza w NPIC wskazuje, że Związek Radziecki chce wykorzystać swoją broń konwencjonalną zainstalowaną na Kubie z towarzyszącymi jej balistycznymi rakietami średniego zasięgu typu ziemia-ziemia lub MRBM'y
Otóż legendy głoszą, że internet na Kubie jest. Owszem jest, ale nie wszędzie, a jego… marcin.ganski 28 lutego 2018 1 marca 2018 Ameryka Środkowa , Kuba , Relacje z podróży 8 komentarzy
Internet na Kubie. Na Kubie bez problemu można korzystać z internetu. Hotele przeważnie oferują swój dostęp do sieci WiFi. Na całej Kubie można się łączyć z punktami WiFi za pomocą kartki zdrapki. Dostępne są również karty SIM z internetowym pakietem danych. Zobacz więcej jak korzystać z internetu na Kubie w naszym materiale
Zarezerwuj hotel na Kubie online. Od hoteli niedrogich po luksusowe. Świetne ceny. Brak dodatkowych opłat. Sprawdź opinie innych Gości.
Name: Bruce D Kubie, Phone number: (785) 379-5195, State: KS, City: Topeka, Zip Code: 66606 and more information
na Ku b ę p o 16 lat a ch e migr ac ji Ama d eo – d ob rze za po wia da jąceg o s ię w lat ac h 90 . pis arz a. T o s po t kanie skła nia prz yja ciół do ref leksji nad wła sny m
C43DFy. Decyzja zapadła! Kuba na własną rękę. Jaką trasę objąć, gdzie spać, i jakie miasta odwiedzić? Czy na Kubie da się wynająć samochód? Dzisiaj opowiem Wam co warto zobaczyć na Kubie. Spędziliśmy na Kubie dwa tygodnie, podróżowaliśmy zupełnie spontanicznie. Zobaczcie, jak rozplanowaliśmy ten czas! ✈ LOT NA KUBĘ: Kuba na własną rękę jest łatwo osiągalna dla Polaków pod tym względem, że latają na nią bezpośrednie czartery z biur podróży – Rainbow Tours i Tui. O ile czartery nie zawsze są najkorzystniejszą finansowo opcją, gdy kupuje się je last minute, łatwo upolować jakąś ciekawą okazję. Polecamy loty we wrześniu – można trafić na fajne promocje, a ceny biletów czarterowych last minute sięgają nawet 1500 zł. NOCLEGI NA KUBIE: Jeśli jedziecie na Kubę na własną rękę, najlepszym sposobem na rezerwację noclegów na Kubie jest zabookowanie pierwszego noclegu będąc jeszcze w Polsce, na przykład przez serwis Airbnb a potem w robienie tego na miejscu. Ze względu na ograniczony dostęp do Internetu, na Kubie noclegów najłatwiej szukać jest “pocztą pantoflową”, pytając poprzedniego gospodarza, lub też chodząc po mieście i rozmawiając z ludźmi na ulicy. Co więcej, ze względu na słabo rozwiniętą sieć transportu może zdarzyć się, że nie dotrzecie do swojego następnego celu w czasie, który wcześniej zaplanowaliście. Na Kubie zalecany jest ogólny spontan. Wcześniejszą rezerwację polecamy jednak tylko w przypadku Varadero – to taki nasz Kołobrzeg – wszystko jest porezerwowane – my prawie spędziliśmy noc na plaży, bo przez parę godzin nie mogliśmy nic znaleźć. Tutaj dobrze sprawdzi się airbnb, albo booking. ⛴ TRANSPORT NA KUBIE: Po Kubie na własną rękę można podróżować na parę sposobów. Szczegółowo transport i opcje podróżowania po Kubie na własną rękę opisaliśmy w tym poście. Za wycieczkę po Kubie na własną rękę, dzieląc taksówki z dwoma poznanymi w Internecie dziewczynami zapłaciliśmy około 165 CUC/osobę. Dokładne koszty transportu na Kubie na własną rękę przedstawia ta grafika. ?ALKOHOL NA KUBIE: Śmiejemy się, że na Kubie alkohol jest tańszy od wody, co po części jest prawdą. W jednym z peweksów rum kosztował dolara, a butelka wody – 2 dolary. I co tu zrobić? Chyba nie ma wyboru! 🙂 Jadąc na Kubę na własną rękę alkoholu nam nie zabraknie! Zobacz też: CO ZABRAĆ ZE SOBĄ NA KUBĘ? ?INTERNET NA KUBIE: O Internecie na Kubie napisaliśmy w tym poście. ?WALUTA NA KUBIE: Na Kubie obowiązują dwie waluty. Peso Cubano (waluta dla Kubańczyków) i Peso Convertible (odpowiednik dolara). 1 $ = 25 CUP (PESO CUBANO) – wizerunek osoby 1 $ = 1 CUC (PESO CONVERTIBLE) – wizerunek pomnika ?CENY NA KUBIE: Ceny na Kubie dla turystów są drogie. W sklepach dla Kubańczyków nie ma nic, a w tzw. “peweksach” rzeczy, które są dostępne, nie mają większego sensu, jak na przykład można kupić słoik salsy do nachosów, a sklep nie oferuje nachosów. Przykładowe ceny: butelka wody L – od CUC piwo – 1 CUC mojito – CUC pizza w ulicznym stoisku – 4 CUP!!!!! krewetki w restauracji – 5-10 CUC zupa w restauracji – CUC średnia cena za nocleg – 20/25 CUC/osoba – w Varadero jest drożej – 35/40 CUC/doba i wszystko jest porezerwowane; to taki nasz Kołobrzeg. Koszty całego pobytu na Kubie własną rękę na dwa tygodnie: LOTY: 2000 PLN/osoba TRANSPORT NA KUBIE: 521,50 PLN/osoba ZAKWATEROWANIE: 730,50 PLN osoba JEDZENIE (+alkohol): 756 PLN/ osoba RAZEM: 4008 PLN/2 tygodnie Podsumowując, wyjazd na Kubę na własną rękę nie należał do najtańszych. W porównaniu do innych naszych wycieczek mocno nadciągnął on nasz budżet, a najbardziej stroniliśmy od wszelkiego rodzaju przyjemności. Cieszymy się jedna, że było nam dane przenieść się na dwa tygodnie do zupełnie innej rzeczywistości. ☀POGODA NA KUBIE: Najlepszą porą na wyjazd na Kubę jest okres między listopadem a kwietniem, ponieważ jest to poza tak zwanym “sezonem”. Jeśli chodzi o temperatury, to pora deszczowa na Kubie zaczyna się w maju i trwa do października (byliśmy we wrześniu i nie bardzo dała nam się we znaki, obejrzyjcie vloga). Średnie temperatury na Kubie to około 23-40 stopni Celsjusza. ?JEDZENIE NA KUBIE: O jedzeniu na Kubie przeczytasz w tym poście. Zobacz też: CO ZABRAĆ NA KUBĘ? NASZA TRASA WYJAZDU | KUBA NA WŁASNĄ RĘKĘ: Nasza podróż po Kubie na własną rękę przedstawiała się w sposób następujący: Szczegóły wyjazdu. Co trzeba zobaczyć na Kubie? | Kuba na własną rękę DZIEŃ 1 – MATANZAS Po wylądowaniu w Varadero i wymianie pieniędzy na lotnisku udaliśmy się do starego samochodu, którym przyjechał po nas na lotnisko właściciel casy, w której mieliśmy się zatrzymać w Matanzas, miasteczku niedaleko lotniska w Varadero. Koszt taksówki (25 CUC podzieliliśmy na 4 osoby z dziewczynami, które poznaliśmy przed wylotem przez internet. Casę u Jose i Marii zarezerwowaliśmy jeszcze będąc w Polsce, przez serwis Airbnb. Casa na miejscu okazała się być skromna, łazienka była na zewnątrz, ale co ważne i co zdarzyło się nam później tylko raz: właściciel mówił po angielsku. ‼️ KLIKNIJ I ODBIERZ ? ZŁ NA PIERWSZĄ REZERWACJĘ W AIRBNB! ? Matanzas okazało się być miłym kubańskim miasteczkiem, w którym miasto tętni życiem w nocy (bez szaleństw – ludzie po prostu wychodzą na ulicę), gdzie na rogu ulicy można napić się pysznego soku z mango, a “peweks” był najlepiej wyposażony na całej Kubie. DZIEŃ 2 MATANZAS -> HAWANA Z Matanzas dojechaliśmy we 4 dzieląc taksówkę (45 CUC). Hawana przywitała nas niesamowitym gwarem i falą gorąca. Podczas gdy nasza gospodyni przygotowywała nam pokój. Serdecznie polecamy to miejsce (klik) – czyste, tuż przy promenadzie Malecon, a jednocześnie bardzo blisko starówki, my udaliśmy się zjeść i napić się mojito. Ceny w restauracjach dla turystów w centrum Hawany nie są niskie. Mojito kosztowało 3 CUC, najtańsza, najmniejsza pizza również 3 CUC. Po południu udaliśmy się do Habana Vieja, na starówkę Hawany, gdzie zobaczyliśmy Catedral de la Habana, oraz napiliśmy się piwa w słynnej Casa de la Cerveza. Hawanę zdecydowanie trzeba zobaczyć podczas wycieczki na Kubę. Miasto ma niesamowity klimat, który zostaje z nami na długo. DZIEŃ 3 – HAWANA Dzień w Hawanie spędziliśmy leniwie, popijając mojito w barach, piwo pod sklepem z Kubańczykami, Cuba Libre na Malecon, oraz próbując kubańskiego jedzenia (restauracja Dos Pelotas absolutny hit!). Serdecznie polecamy ten sposób na “rozsmakowanie się” w tym cudownym mieście. zdjęcia: Julia Wawrzeńczak i Karina Bartkiewicz DZIEŃ 3 – HAWANA–>PLAYA LARGA–>TRINIDAD Z Hawany wyjechaliśmy wcześnie rano. Niestety, tutaj potwierdziły się opinie o przekrętach na Kubie, o których wcześniej czytaliśmy w internecie. Dlatego zdecydowaliśmy się też napisać osobny post o oszustwach na Kubie. Kierowca taksówki, która miała zawieźć nas na dworzec, z którego odjeżdżają tzw. taxi collectivo, alternatywa dla drogich i często przepełnionych państwowych międzymiastowych busów Viazul zamiast na dworzec wysadził nas w… szczerym polu, gdzie jego kolega zaproponował nam dojazd do naszej destynacji za o wiele większą kwotę, niż ta oferowana pod dworcem. Nie pozostało nam nic, tylko być twardym, okazać poirytowanie i zażądać transportu na stację. Na szczęście jesteśmy zaprawieni w boju i wszystko udało się pomyślnie. W drodze do Trinidad poprosiliśmy kierowcę, żeby zajechał z nami na godzinę do Playa Larga. Ponieważ była to tylko godzina, nie za wiele zobaczyliśmy, więcej na ten temat możecie przeczytać na TYM blogu. Sama plaża nie jest ładna, natomiast tuż przy niej rozbity jest niesamowity targ jedzeniowy, przypominający trochę nasz festiwal foodtrucków, na którym można zjeść tanio lokalne przysmaki. Trinidad przywitał nas pięknymi uliczkami. Warto tutaj zaznaczyć, że na Kubie ze wszystkim trzeba się targować. Również za zakwaterowanie. Po stargowaniu ceny casy do 20 CUC za dobę udaliśmy się na spacer. Trinidad bardzo nas zauroczyło. Przy słynnych schodach przy Casa de la musica sprzedawany jest rum za CUC (i jest baaaardzo mocny) 😉 Kubańczycy mieszają się z turystami, dużo z nich jeździ na koniach. DZIEŃ 4 – TRINIDAD – JAVIRA WATERFALLS Jako, że Ryjek jak widzi wodospady, to kwiczy, pierwszy dzień w Trinidad zdecydowaliśmy się poświęcić na wycieczkę do wosodpadów Javira Waterfalls. Nasza hościna zaproponowała nam wycieczkę na koniach za 20 CUC/osobę; grzecznie podziękowaliśmy i powiedzieliśmy, że udamy się tam na rowerach, które wypożyczyliśmy za podwójną stawkę (więcej o oszustwach na Kubie przeczytasz w TYM poście). Uważając, że jesteśmy sprytni, zdecydowaliśmy się przechytrzyć wszystkich i mimo zapewnienia, że do wodospadów nie da się dojechać na rowerach, ruszyliśmy w drogę. Jak to się nie da? Co to dla nas! Jakie było nasze zdziwienie, gdy po 10 minutach pedałowania natrafiliśmy na takie błoto, że dosłownie nie było opcji przejść przez nie nie będąc utytłanym do łydek. Zeszliśmy z rowerów, przypięliśmy je do słupa i zaczęliśmy żmudną wędrówkę wgłąb parku. Było to dla nas nie lada wyzwanie. Polegało na lawirowaniu pomiędzy najgłębszymi kałużami z błotem, końmi z turystami, którzy zdecydowali się odwiedzić wodospady w sposób, na który my nie chcieliśmy się zgodzić, oraz uciekaniem przed lokalnymi zwierzętami – kozami, jaszczurami i krowami. Niestety ze względu na częste uczęszczanie trasy przez konie, ścieżka oprócz błota pełna była odchodów tych zwierząt. No ale cóż… PRAWDZIWY PODRÓŻNIK SIĘ NIE PODDAJE. Po drodze zatrzymaliśmy się na wodę z kokosa. Po trzech godzinach cali spoceni i w błocie dotarliśmy do Javira Falls i szczerze mówiąc… Rozczarowały nas one, głownie ze względu na dzikie tłumy. Nie należą one do miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc na Kubie. Wodospad jest mały, a ludzi bardzo dużo, śmieją się, piją alkohol i puszczają muzykę z głośników. Podsumowując – jeśli przyjdzie Wam do głowy odwiedzić Javira Falls – nie polecamy podjęcia się tego na piechotę! 🙂 DZIEŃ 5 – TRINIDAD – PLAYA ANCON Dzień 5 zdecydowaliśmy się spędzić na Playa Ancon, oddalonej od Trinidad zaledwie o 15 minut jazdy samochodem. Po przeanalizowaniu wszystkich opcji transportu najbardziej korzystną wydał nam się przejazd taksówką – 7 CUC/4 osoby. Na Playa Ancon można także dojechać autobusem za 5CUC/osoba (bilet w dwie strony), jednak ostatni autobus wraca z plaży o godz 18:00. Sama plaża jest ładna, nie ma na niej zbyt wiele osób. Polecam pójść na spacer na koniec cypelka, gdzie nie ma żywej duszy i można zostać samemu ze swoimi myślami. DZIEŃ 6 – PRZEJAZD DO MORON Następnego dnia, po spędzeniu 3 godzin na negocjacji ceny przejazdu do Moron, udało nam się znaleźć całkiem przyzwoitego Pana, który wyglądał jak Bob Marley i zaoferował nam podróż za 40 dolarów za 4 osoby. Możecie się tylko domyślić, jaka była nasza reakcja, gdy po spakowaniu walizek do samochodu okazało się, że cena wzrosła do 60 CUCów. No ale nic. Byle do przodu. W Moron udało nam się znaleźć bardzo przyjemną Casę – dwa pokoje, kuchnia, salon, toaleta – tylko za 30 CUC za 4 osoby na dobę! Dajcie znać, to wskażemy adres. Serdecznie polecamy! DZIEŃ 7 – PLAYA PILAR Moron postanowiliśmy ustanowić za bazę wypadową do Cayo Coco, na którym chcieliśmy zobaczyć Playa Pilar. Wiedzieliśmy, że na “Cayo” są tylko bardzo drogie hotele, więc opcja z noclegiem w Moron była bardzo sprytna. Jeśli tak jak jak zastanawiacie się, czy na Cayo Coco da wjechać się bez mieszkania w hotelu – tak, da się – ale trzeba mieć przy sobie paszporty – sprawdzają przy wjeździe! Playa Pilar… No cóź… Piękna, cudownie sypki piasek, ale… No właśnie. Dzikie tłumy, które psują całą zabawę. Kolejne miejsce, którego nie trzeba zobaczyć na Kubie 😀 Koszt taksówki z Moron do Cayo Coco opisałam w TYM poście. DZIEŃ 8 – KOCZOWANIE W MORON I PRZEJAZD DO VARADERO Hmmm, jak już wspominałam, Kuba jest bardzo dziwnym krajem. Mimo, że za transfer z Moron do Varadero oferowaliśmy 10 krotność miesięcznej pensji… nikt nie chciał nas zawieźć! Spędziliśmy zatem 5 pięknych godzin siedząc na ganku naszej casy na plecakach czekając, aż znajdzie się ktoś, kto jednak nas zawiezie. I… Udało się! Z o wiele lżejszymi portfelami dotarliśmy do Varadero, gdzie już czekała na nas kolejna niespodzianka. Podróżując po Kubie nie mieliśmy zarezerwowanych żadnych noclegów. Na Internecie na Kubie nie można polegać, dlatego najlepszą opcją jest chodzenie i pytanie o nocleg ludzi na ulicy, targowanie się, i ogólne cieszenie się chwilą. Jak bardzo zdziwieni byliśmy, jak okazało się, że po przyjeździe do Varadero miejsca nie ma… NIGDZIE! Po dość długich poszukiwaniach udało nam się znaleźć maciupki pokoik dla naszej czwórki, gdzie ja z Ryjkiem spałam na podłodze na materacu, a dziewczyny na łóżku, i ta przyjemność kosztowała nas… 30 CUC, czyli tyle samo, co za luksusy w Moron. No cóż… Tego samego dnia pobiegliśmy do miejsca z hotspotem, żeby poszukać noclegu na noc następną. I tu kolejna niespodzianka. UWAGA: jeśli jesteś na Kubie, nie możesz dokonać rezerwacji przez airbnb. Proces rezerwacji jest blokowany. Musieliśmy skorzystać z pomocy siostry Ryjka, która obudzona w środku nocy zarezerwowała nam jedyny dostępny pokój. Więcej o Internecie na Kubie przeczytasz w TYM poście. DNI 8-14 – VARADERO I SANTA MARTA Kolejne dni spędziliśmy na plaży (znowu tłumy!!!). Wypożyczyliśmy też skuter (więcej o wynajmie w TYM poście) i udaliśmy się na przejażdżkę po okolicy. Jeśli chcecie iść na kolację, polecamy pojechać skuterem do Santa Marty – jedzenie o połowę tańsze i smaczniejsze. A. No i Ryjek ogolił głowę. DZIEŃ 14 – POWRÓT Na lotnisko pojechaliśmy pięknym starym Chevroletem z 57 roku. Ta przyjemność kosztowała nas 40 CUC za 4 osoby, ale – było zdecydowanie warto! Jeśli macie jakiekolwiek pytanie związane z podróżą na Kubę na własną rękę – piszcie w komentarzach, z wielką chęcią odpowiemy! 🙂 Jeśli w Waszym przypadku będzie to Kuba na własną rękę i nadal nie wiecie gdzie spać, ja serdecznie polecam airbnb, stronę, która skupia gospodarzy i podróżujących na całym świecie. Sama korzystam z niej na całym świecie, zresztą zawsze zostawiam Wam linki w postach do miejsc, w których spałam. Klikając w TEN LINK dostaniecie 100zł na swoją pierwszą rezerwację (a ja otrzymam zniżkę na moją kolejną podróż). Dwie pieczenie na jednym ogniu, prawda? 😉 Pomóżmy sobie nawzajem! 🙂 Zobaczcie, jak to wszystko wyglądało na żywo 😉 | Kuba na własną rękę Przeczytaj też: TRANSPORT NA KUBIE OSZUSTWA NA KUBIE JEDZENIE NA KUBIE 10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM NA KUBĘ INTERNET NA KUBIE zdjęcia: Julia Wawrzeńczak i Karina Bartkiewicz
Autor Wiadomość Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #21 Wysłany: 28 Sie 2017 22:51 Rejestracja: 27 Lut 2017Posty: 35 Potwierdzam to, co napisał @Gaszpar, jednak od nas przy zakupie kart ETECSA wymagali jakiegokolwiek dokumentu, jednak nie musiał być to paszport, dowód w zupełności wystarczał. Wróciłam z Kuby tego jest, ale bardzo wolny, więc polecam ważne sprawy załatwiać rano, kiedy większość Kubańczyków jeszcze klasycznych miejsc na ulicy z hotpspotem, polecam również podłączenie się do sieci ETECSA w hotelach, gdyż jest ona tam zazwyczaj o wiele mniej obciążona i działa o wiele w Podróży - Malediwy, Seszele, Kuba, Mauritius na własną rękę ... -na-kubie/ Ostatnio edytowany przez paszczakwpodrozy 28 Sie 2017 23:47, edytowano w sumie 2 razy Góra boots Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #22 Wysłany: 28 Sie 2017 23:10 Rejestracja: 29 Cze 2015Posty: 7092 srebrny Da się rozmawiać przez skype'a? Góra Gaszpar Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #24 Wysłany: 29 Sie 2017 00:16 Rejestracja: 09 Mar 2011Posty: 6300Loty: 171Kilometry: 188 843 srebrny boots napisał(a):Da się rozmawiać przez skype'a?Kubańczycy masowo rozmawiają przez jakieś komuniaktory wiec przez coś udaje się rozmawiać. Choć ja kompletnie nie wiem jak oni to robią ponieważ miałem problemy z przeglądaniem zwykłych stron przez prędkość łącza. _________________ Ostatnio edytowany przez Gaszpar, 29 Sie 2017 09:01, edytowano w sumie 1 raz Góra boots Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #25 Wysłany: 29 Sie 2017 00:21 Rejestracja: 29 Cze 2015Posty: 7092 srebrny Wybitnie mi zależy na skypie, bo inaczej nie zadzwonię na numer stacjonarny z androida. Góra AJAJ Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #26 Wysłany: 23 Paź 2017 15:21 Rejestracja: 23 Sty 2014Posty: 288Loty: 77Kilometry: 194 843 Internet w hotelach działa dużo wolniej i często jest problem z działa na placach i najlepiej wybrać miejsce blisko nadajnika - wtedy nawet mapy udało nam się pobrać jak wspomnieli przedmówcy 1,5 do 2 CUC, od nas żadnych dokumentów nie wymagali. _________________AJki w podróży :) Góra Tomek_:D Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #27 Wysłany: 23 Paź 2017 18:32 Rejestracja: 21 Paź 2017Posty: 16 Podzielę się jeszcze januszowym sposobem na internet 1,5CUC/h dla całej grupy. Uruchamiamy router bluetooth i wszyscy znajomi mogą korzystać równocześnie (no, może bez video). Dla mnie było to rozwiązanie problemu, gdzie dwa starsze samsungi za nic nie chciały zobaczyć ich działa (z video też, o ile sieć nie jest akurat zapchana). Góra xyrxis Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #28 Wysłany: 23 Paź 2017 20:03 Rejestracja: 06 Mar 2012Posty: 1409Loty: 209Kilometry: 229 095 srebrny Tomek_:D napisał(a):dwa starsze samsungi za nic nie chciały zobaczyć ich no wlasnie, to przy okazji ja podziele sie efektami sledztwa bo mialem takie same sie ze niektore samsungi (nie wiem jak inni producenci) maja czesciowo zablokowana lacznosc ze swiatem na Kubie. Kompletnie nie wiedzialem o co chodzi jak bylem na miejscu, myslalem ze telefon zwariowal. Dopiero po powrocie znalazlem informacje ze ktorys z producentow jakiegos chipu na plycie glownej zalozyl takie ograniczenie regionalne, ze nie chce zeby jego produkt byl uzywany na Kubie. Nie jestem juz teraz pewien czy chodzilo o Texas Instruments czy wi-fi nie dziala- nie mozna nigdzie zadzwonic- nie mozna sie polaczyc z internetem 3G/ za to SMSy i jest mozliwosc dodzwonienia sie do Viking Mobile da sie problem dzwonienia obejsc korzystajac z aplikacji "Tani roaming". Wysylany jest wtedy kod USSD i siec oddzwania do nas zestawiajac polaczenie z numerem docelowym. _________________//Bartek Góra mariuszewski Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #29 Wysłany: 30 Lis 2017 03:25 Rejestracja: 21 Paź 2016Posty: 40 odstąpię kartę zdrapkę 5 cuc = 5 h, nie używana, nie zdrapana, ważna do 11/12/2017 _________________--mariuszewski Góra JackD Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #30 Wysłany: 04 Gru 2017 21:01 Rejestracja: 11 Sie 2014Posty: 218Loty: 4Kilometry: 3 825 Karta 5h jest dostępna wciąż za 5CUC, nie za 7,5 CUC jak napisano powyżej. Oficjalne punkty nie mogą sprzedawać drożej. W samym centrum dość spore kolejki do zakupu, sam kupiłem praktycznie bez kolejki w budce w Chinatown. Wymagali paszportu, w hotelach sprzedają z mała marżą i tam można kupić bez do działania internetu, to trzeba się nastawić, że to jednak zupełnie coś innego. Łączyłem się poprzez Whatsapp, pobierałem nawet spore załączniki, jednak połaczenie potrafi często zerwać. Potem bywa, że trudno jest się ponownie zalogować, czasem z niewiadomych przyczyn na jednym telefonie działa, a na drugim nie W samym centrum połączyć się jest cięzko. Ja znalazłem dwa punkty, gdzie nie było problemów żeby się zalogować i zasięg był Malecon na wysokości Hotelu Deauville do restuaracji Castopol oraz przy terminalu pasażerskim - O każdej porze dnia zasięg był ok. Góra boots Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #31 Wysłany: 19 Gru 2017 20:32 Rejestracja: 29 Cze 2015Posty: 7092 srebrny Aktualnie karta 1h kosztuje 1CUC, wielokrotność odpowiednio. Góra Jar Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #32 Wysłany: 22 Gru 2017 09:06 Rejestracja: 22 Gru 2017Posty: 15 My standardowo kupowaliśmy karty. 1 h = 1 CUC (swoje w kolejce odstaliśmy).Z jakością było naprawdę różnie. Raz połączenie było naprawdę szybkie, innym razem ciężko było się punkty WiFi to chyba najpopularniejsze miejsce spotkań lokalsów Góra przemos74 Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #33 Wysłany: 09 Lut 2018 20:56 Rejestracja: 10 Cze 2013Posty: 2136Loty: 807Kilometry: 1 954 890 niebieski Jakieś nowe info z tego roku czy nadal karty i łączenie się na ulicy? _________________Relacje: weekend w Australii i na Alasce. Góra boots Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #34 Wysłany: 09 Lut 2018 20:57 Rejestracja: 29 Cze 2015Posty: 7092 srebrny Nadal. Chyba, że masz net w casie. Góra tomwie Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #35 Wysłany: 10 Lut 2018 08:47 Rejestracja: 25 Lut 2012Posty: 984Loty: 635Kilometry: 703 614 niebieski W casach też warto pamiętać o tym, że net nie zawsze bywa bezpłatny. W naszej casie (w Cienfuegos) net był i działał nieźle (oczywiście na naszych kartach) ale przy wymeldowaniu Pani skasowała nas po 1 CUC za korzystanie z rutera. Byliśmy tam 1 dobę - nie wiem, czy 1 CUC za dobę, czy za pobyt. Warto zawsze chyba o to zapytać, żeby się potem nie zdziwić. _________________ Góra Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #36 Wysłany: 27 Lut 2018 18:20 Rejestracja: 14 Lut 2018Posty: 37 Czy w większych miastach znajdę kafejki internetowe, czy np w punktach ETECSA jest możliwość skorzystania z komputerów? Góra Gadekk Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #37 Wysłany: 27 Lut 2018 18:28 Rejestracja: 04 Sie 2013Posty: 1382 @ wróciłem w niedzielę z 10-dniowej wycieczki po Kubie, w żadnym z miast nie spotkałem się z kafejkami. Raczej mały punkt ETECSA i mnóstwo ludzi ze smartfonami/laptopami wokół. _________________ Góra boots Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #38 Wysłany: 27 Lut 2018 18:54 Rejestracja: 29 Cze 2015Posty: 7092 srebrny Góra Tom K Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #39 Wysłany: 27 Lut 2018 19:39 Rejestracja: 12 Lis 2012Posty: 2799Loty: 282Kilometry: 466 810 srebrny W Havanie widzialem jakis ogromny punkt z komputerami. Nie wchodziłem, nie wiem czy funkcjonował jako kawiarenka. Jesli tak to chyba miał dla Kubańczyków zaporowe ceny, bo na 30+ stanowisk, zajęty były dwa. Pomieszczenie jest wielkie i całe przeszklone, więc widziałem, że osoba siedząca przy jednym ze stanowisk miała odpaloną się koło Kapitolu, w "lewym, dolnym" rogu Parque de la Fraterninad na ul. Simon Bolivar. Góra eiti Temat postu: Re: Dostęp do internetu na Kubie #40 Wysłany: 15 Mar 2018 14:55 Rejestracja: 01 Mar 2014Posty: 28Loty: 2Kilometry: 2 708 należy szukać ludzi z telefonami przy twarzy, najczęściej parki, place i tam jest net1CUC za 1h (1/3 chcieli dowód) albo od hustlera za 2CUC za 1h bez dowodunie da się bez wylogowania używać na drugim telefonie (tzn rozłączyć wifi i wklepać kod na drugim), trzeba po bożemu wejść na i tam kliknąc zamknij , dopieto potem logowanie od nowa na drugim Góra
Wyjazd na Kubę planowaliśmy już od pewnego czasu. Tym razem zdecydowaliśmy się na bilety, które nie były może w super promocyjnej cenie, ale z pewnością były sporo tańsze niż standardowe loty na Kubę. Musimy przyznać, że podjęliśmy niemałe ryzyko lecąc na Kubę w październiku w sezonie wzmożonych opadów, a nawet huraganów. Akurat dzień przed naszym przylotem, we wschodnią część Kuby uderzył huragan Mathew doszczętnie niszcząc miasto Baracoa i jego okolice. Z tego właśnie powodu byliśmy zmuszeni do zmiany planów wyjazdu już na miejscu. Na wstępie zaznaczymy, że nasz plan podróży był (standardowo) dosyć intensywny i nie był nastawiony na plażowanie. Tym razem praktyczne wskazówki podzieliliśmy na te bardziej ogólne, dotyczące całego kraju, jak i konkretne informacje, które mogą się przydać zwiedzając dane miejsce. Co warto wiedzieć przed wyjazdem na Kubę ? Na Kubie obowiązują dwie waluty: CUP oraz CUC . CUP czyli peso cubano (1 CUP = zł) jest walutą, którą posługują się głównie lokalsi, natomiast CUC czyli peso convertible (1 CUC = zł) jest przeznaczone teoretycznie dla turystów. Tak naprawdę, większość cen za nocleg, transport, atrakcje oraz produkty w większych sklepach spożywczych jest podanych w CUC. Nie opłaca się zabierać dolarów amerykańskich, gdyż za ich wymianę zapłacimy 10% prowizji. My wzięliśmy Euro. Naszym zdaniem warto wymienić część CUC na CUP, gdyż w lokalnych jadłodajniach (paladares) możemy zjeść za bezcen. Wbrew pozorom, Kuba jest relatywnie drogim krajem, w którym trzeba trochę pokombinować, by zaoszczędzić pieniądze. Najtańszą i naszym zdaniem najciekawszą opcją noclegu są tak zwane casas particulares – noclegi w domach Kubańczyków. Casę poznamy po biało-niebieskim logo widniejącym na fasadzie budynku. Przeciętne ceny wynajmu wahają się pomiędzy 20, a 25 CUC (80 – 100 zł) za pokój dwuosobowy w zależności od miasta. Czasami warto się potargować. Właściciele domów proponują również śniadania oraz obiady, które są oczywiście dodatkowo płatne. Średnia cena śniadania to 5 CUC (20 zł) za osobę, a obiadu waha się pomiędzy 8, a 10 CUC (36 – 40 zł) za osobę. W tej kwestii również można się targować. Dostęp do internetu na terenie Kuby jest bardzo ograniczony. W celu skorzystania z internetu należy wykupić kartę ETECSA (karta zdrapka na godziny) i zlokalizować publiczny hotspot. Hotspoty są na ogół ulokowane w pobliżu dużych placów miejskich oraz popularnych zabytków. Drugą opcją jest skorzystanie z internetu w hotelu. Koszt dostępu do internetu to minimum 2 CUC za godzinę (8 zł). Toalety na dworcach autobusowych i zajazdach przy głównych drogach są na ogół bardzo zaniedbane. Lepiej mieć ze sobą swój własny papier toaletowy, gdyż prawdopodobnie w toalecie albo go nie zastaniemy lub od „babci klozetowej” otrzymamy zaledwie parę listków 😉 W toaletach publicznych zazwyczaj nie ma spłuczek, a jeśli są to przeważnie nie działają. Toaleta jest wtedy spłukiwana wodą z wiadra. Dodatkowo, w niektórych toaletach w casas particulares znajdziemy oznaczenie, że papier nie powinien być wrzucany do muszli klozetowej. Postaraliśmy się dość dokładnie opisać plan naszej podróży. Mamy nadzieję, że choć trochę pomoże wam w podjęciu decyzji podczas Waszej wyprawy na Kubę. Zaznaczamy, że sam pobyt można zorganizować znacznie taniej decydując się na pewne kompromisy. FILM Z PODRÓŻY KILOMETRY POKONANE RÓŻNYMI ŚRODKAMI TRANSPORTU PODCZAS CAŁEGO POBYTU NA KUBIE: DZIEŃ 1 – MATANZASWydatki:Taksówka z lotniska w Varadero do Matanzas – 15 CUC (57 zł)Casa Marylin – 22 CUC ( zł)Obiad w Casa Marylin – 2 x 9 CUC ( zł)2 x woda + 2 x piwo – CUC (13 zł) Casa Marylin ADRES: Linea 2da #15102 e/e Callejon de Desamparado y Santa Isabel, Matanzas 40100 Informacje praktyczne: Po wyjściu z terminalu pamiętajcie o wymianie pieniędzy. Z lotniska w Varadero można dojechać bezpośrednio do Matanzas lub Hawany autobusem Viazul. Bilety warto zarezerwować jeszcze z Polski, bo może się okazać, że na miejscu po prostu ich już nie będzie. My nie chcąc tracić czasu zdecydowaliśmy się na taksówkę (15 CUC – 57 zł). Varadero to jedno z najbardziej turystycznych miejsc na Kubie. Jadąc do Varadero nie zaznacie prawdziwego klimatu Kuby. Matanzas nie jest może szczególnie urokliwym miejscem, ale jest dobrą bazą wypadową do Hawany. DZIEŃ 2 – HAWANAWydatki:Bilet autobusowy Viazul z Matanzas do Hawany – 2 x 7 CUC (53 zł)Casa Yolanda – 25 CUC (95 zł)Śniadanie w Casa Marylin – 2 x 5 CUC (38 zł)Obiad + piwo – 2 x 19 CUC ( zł)2 x mojito + 1 piwo – 12 CUC ( zł)2 piwa + 2 wody – 6 CUC (23 zł)Godzinny przejazd amerykańskim klasykiem po Hawanie – 27 CUC ( zł)5 cygar – 45 CUC (171 zł) Casa Yolanda ADRES: Industria Nº 265 e/e Neptuno y Virtudes, Hawana Informacje praktyczne: Najbardziej znaną dzielnicą Hawany jest Habana Vieja, czyli Stara Hawana, będąca historycznym i turystycznym centrum miasta. To tutaj znajdziemy najbardziej znane zabytki Hawany – Plaza de Armas, Plaza de la Catedral, Plaza Vieja, Malecón, Capitolio Nacional, Museo de la Revolución. Jeśli chcemy odpocząć od turystycznej części miasta, warto udać się do dzielnicy Centro Habana. Nie spotkamy tu co prawda tylu atrakcji co w Habana Vieja, ale możemy przyjrzeć się prawdziwym Kubańczykom i wypić z nimi piwo lub drinka. Ciekawą opcją zwiedzania Hawany jest przejażdżka klasycznym amerykańskim kabrioletem. Do wyboru mamy dziesiątki samochodów zaparkowanych w okolicach Parque Central. Uważajcie na naganiaczy, którzy będą wam proponować przejazd w zawyżonej cenie. Najlepiej podejść bezpośrednio do kierowcy i ustalić cenę za przejazd. Warto również oddalić się od placu i znaleźć samochód w bocznej uliczce – można w ten sposób zaoszczędzić trochę pieniędzy. Uważajcie na ludzi sprzedających podrobione cygara. Zwróćcie uwagę na to, o czym rozmawiacie z miejscowymi. Dwóm cwaniaczkom niestety udało się nas wkręcić. Scenariusz ich przekrętu był następujący: podszedł do nas facet bardzo dobrze mówiący po angielsku. Powiedział nam, że nas kojarzy i że widział nas tamtego dnia w Casa Yolanda (miejscu w którym nocowaliśmy). Przez moment zastanawialiśmy się, jak to możliwe. Opowiedział nam, że jest perkusistą w klubie Tropicana i że zna Yolandę. Zaatakował dopiero, gdy zdobył nasze zaufanie. Powiedział, że pracownicy fabryki cygar w Hawanie mogą raz w miesiącu sprzedawać cygara po cenie niższej niż detaliczna. Dodał, że jego siostra pracuje w fabryce i że możemy z nim pójść i kupić od niej parę cygar. Byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni, ale ostatecznie zgodziliśmy się i parę chwil później byliśmy w mieszkaniu owej kobiety. Kobieta proponowała nam zakup sporych opakowań cygar. Byliśmy niemal pewni, że był to przekręt, ale mimo wszystko zdecydowaliśmy się kupić zaledwie parę sztuk. Teoretycznie, takie same cygara w innych miejscach były droższe, ale przypuszczamy, że był to „kubański przekręt”. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, w jaki sposób argument odnośnie znajomości z Yolandą wzbudził nasze zaufanie. Analizując całą sytuację zorientowaliśmy się, że parę minut przed spotkaniem z Leo rozmawialiśmy z przypadkowym Kubańczykiem, który zapytał się nas, czy nie potrzebujemy noclegu. Odparliśmy wtedy, że nocujemy w casa particular, a miejscowy w umiejętny sposób wyciągnął od nas informację odnośnie nazwy casy. DZIEŃ 3 – HAWANAWydatki:Casa Yolanda – 25 CUC (95 zł)Śniadanie w Casa Yolanda – 2 x 4 CUC ( zł)Obiad + drink – 2 x 13 CUC (99 zł)Lody Coppelia – 2 x CUC ( zł)Piwo – 2 x 1 CUC ( zł)Drinki – 5 x 3 CUC (57 zł)Cola – 2 x 1 CUC ( zł)Płyta CD grajków – 10 CUC (38 zł)Pamiątki – 22 CUC ( zł) Casa Yolanda ADRES: Industria Nº 265 e/e Neptuno y Virtudes, Hawana Informacje praktyczne: Podczas planowania podróży warto wziąć pod uwagę, że dworzec autobusów Viazul znajduje się daleko od turystycznego centrum miasta. Najłatwiej i najszybciej w okolice dworca dotrzemy taksówką. Warto porozmawiać z gospodarzem w casa particular, być może będzie w stanie załatwić nam tańszy przejazd. Autobus Viazul przyjeżdzający do Hawany zatrzymuje się również w okolicy Parque Matires del 71, skąd jest dużo bliżej do centrum. Czy tego chcemy czy nie, w wielu restauracjach i barach prędzej czy później pojawią się lokalni muzycy. Czasami można trafić na super zespół, który rzeczywiście umili nam chwile spędzone w lokalu, ale bywa też tak, że pojawią się „grajkowie”, którzy za parę minut naprawdę przeciętnego „muzykowania” będą chcieli od nas pieniądze. Tak czy siak, warto zawsze mieć ze sobą jakieś drobne, które możemy wrzucić muzykom „do koszyka”. DZIEŃ 4 – VIÑALESWydatki:Villa el Nino – 14 CUC (53 zł)Mojito – 2 x CUC (19 zł)Śniadanie w Casa Yolanda – 2 x 4 CUC ( zł)Kolacja w Villa el Nino – 2 x 10 CUC (76 zł)2 piwa + 2 lemoniady – 8 CUC ( zł)2 kanapki + sok + piwo – CUC ( zł)Wypożyczenie rowerów – 2 x 6 CUC ( zł) Villa el Nino ADRES: Calle Adela Azcuy Norte no. 9, Vinales 22400 Informacje praktyczne: Będąc w Viñales warto wypożyczyć rower i wybrać się na przejażdżkę po okolicy. Rowery można bez problemu wynająć od właściciela casy. Cena za cały dzień to około 5-6 CUC (19-23 zł). My zrobiliśmy pętle w okolicy Mural de la Prehistoria (wątpliwej urody mural na skałach otaczających dolinę Viñales – widać go z dużej odległości, więc nie trzeba wnosić opłaty, by go zobaczyć). Warto natomiast zatrzymać się na moment przy tarasie widokowym (Mirador), napić się zimnego piwka i podziwiać piękną urokliwą dolinę. Ze względu na dużą ilość turystów w Viñales, warto z dużym wyprzedzeniem zarezerwować bilet autobusowy (Viazul). Istnieje spora szansa, że wszystkie bilety będą wyprzedane. Alternatywą dla autobusów Viazul jest tzw. taxi colectivo. Zasada jest bardzo prosta – kierowca czeka z odjazdem do momentu zapełnienia wszystkich miejsc w swoim samochodzie. Jest to opłacalna opcja, zazwyczaj za przejazd taxi colectivo zapłacimy tyle samo lub nawet mniej niż za tradycyjny autobus. W tak popularnych miejscach jak Viñales kierowcy bądź naganiacze szukają pasażerów już dzień przed odjazdem, ustalając cenę za przejazd. Kierowca zawsze podjeżdża po pasażerów pod samą casę. Rzeczą, którą warto wziąć pod uwagę jest komfort przejazdu. My trafiliśmy na przysposobionego Jeep’a z 9 miejscami, w którym praktycznie nie było miejsca na nogi. W taki sposób tłukliśmy się przez niemal pół dnia do Trinidadu (prawie 500 km). Warto udać się w okolice miejscowego stadionu przy Calle Adela Azcuy Norte (w okolicy casa el Niño, w której spaliśmy) by zobaczyć trening młodych adeptów baseballu (sportu narodowego Kuby). Na tym samym boisku trenują piłkarze, a tuż obok siatkarze. Z dachu (tarasu) casa el Niño rozciąga się świetny widok na owe boisko otoczone skałami. Naszym zdaniem dolinę Viñales najlepiej podziwiać z siodła konia. Przejażdżkę konną możemy zarezerwować dzień wcześniej u swojego gospodarza w casa particular. Cena to na ogół 5 CUC (19 zł) za godzinę (więcej informacji w kolejnym dniu). DZIEŃ 5 – VIÑALESWydatki:Villa el Nino – 14 CUC (53 zł)Śniadanie w Villa el Nino – 2 x 5 CUC (38 zł)Cola – 2 x 2 CUC (15 zł)Lemoniada – 2 x 3 CUC (23 zł)8 drinków – 15 CUC (57 zł)2 wody + 2 sprite + piwo – CUC ( zł)Kolacja w Villa el Nino – 2 x 10 CUC (76 zł)Wycieczka konna (5h) – 2 x 25 CUC (190 zł)Wejście do jaskini – 2 x 2 CUC (15 zł)15 cygar – 60 CUC (228 zł) Villa el Nino ADRES: Calle Adela Azcuy Norte no. 9, Vinales 22400 Informacje praktyczne: Zdecydowaliśmy się na pięciogodzinną przejażdżkę konną po dolinie. Naszym zdaniem jest to wystarczająco dużo czasu, by wczuć się w klimat Viñales. Warto upewnić się, czy przewodnik mówi po angielsku. Nasza gospodyni zapewniała nas, że Kubańczyk dobrze zna angielski. Niestety, nie był w stanie wykrztusić z siebie nawet jednego słowa w tym języku. Może był po prostu wstydliwy Przez parę godzin porozumiewaliśmy się bardzo łamanym hiszpańskim i gestami. Warto wziąć jakieś nakrycie głowy i krem z filtrem, może być naprawdę gorąco Po drodze trafiliśmy do miejscowej manufaktury cygar. Mieliśmy okazję zapalić wyśmienite cygaro nawilżone w miodzie. Skusiliśmy się również na zakup paru cygar. Zatrzymaliśmy się również w okolicznej zagrodzie (bo tak owe miejsce trzeba chyba nazwać), w której pogadaliśmy o miejscowych alkoholach i kawie. Zostaliśmy poczęstowani mocnym trunkiem, a na koniec kupiliśmy sobie po lemoniadzie z dodatkiem trzciny cukrowej. To była turystyka pełną gębą, ale pozytywnym akcentem była rozmowa z mężczyzną, który serwował nam napoje. Wreszcie trafiliśmy na osobę, która bardzo dobrze mówiła po angielsku. Porozmawialiśmy o kontrastach panujących w ich kraju. Dowiedzieliśmy się, że mama owego człowieka jest lekarzem, ale niestety za tak odpowiedzialną pracę zarabia naprawdę małe pieniądze. Z tego właśnie powodu jej syn zdecydował się na lepiej płatną profesję w turystyce. Kolejnym punktem naszej konnej wycieczki była przeprawa przez jaskinię (niestety nie znamy jej nazwy, dodatkowo płatna 2 CUC – zł od osoby). Każda wchodzący do jaskini otrzymuje latarkę. Jaskinia nie jest zbyt oszałamiająca i naszym zdaniem nie jest obowiązkowym punktem na mapie Viñales. DZIEŃ 6 – TRINIDADWydatki:Taxi Colectivo z Viñales do Trinidadu – 2 x 35 CUC (266 zł)Casa Sarahi – 25 CUC (95 zł)Cola – 2 CUC ( zł)Śniadanie w Villa el Nino – 2 x 5 CUC (38 zł)kanapka + lody + 2 drinki – 12 CUC ( zł)Mojito – 2 x 3 CUC (23 zł)Piwo – 2 x 1 CUC ( zł)2 x obiad + piwo + picie – 20 CUC (76 zł)20 pocztówek + 20 znaczków – CUC (108 zł) Casa Sarahi ADRES: Fco. Peterssen (Chinchiquira) 179. Entre Mario Guerra Y Rosario | Callejon del Coco, Trinidad Informacje praktyczne: Obowiązkową atrakcją w Trinidadzie jest wejście na wieżę w pobliżu Plaza Mayor i podziwianie wspaniałego zachodu słońca na tle pięknego kolonialnego miasta otoczonego pasmem gór Escambray. Wejście kosztuje 1 CUC ( zł) od osoby. Wieczorem warto udać się w okolice Plaza Mayor i Casa de la Música, gdzie setki ludzi przesiadują na schodach sącząc drinki, a w tle gra tradycyjna kubańska muzyka. Drinki na Plaza Mayor są dwukrotnie droższe niż w uliczce przylegającej do placu 😉 Szczerze odradzamy kanapki z serem i szynką w Bar Restaurante Esquerra przy Plaza Mayor 😉 Potwierdzona informacja. DZIEŃ 7 – TRINIDAD I PLAYA ANCONWydatki:Autobus do Playa Ancon – 2 x 4 CUC ( zł)Casa Sarahi – 25 CUC (95 zł)Mojito – 2 x 3 CUC (23 zł)3 napoje + 2 wody – CUC ( zł)3 napoje + 2 wody – CUC ( zł)Wypożyczenie leżaków na plaży – 2 x 2 CUC (15 zł) Casa Sarahi ADRES: Fco. Peterssen (Chinchiquira) 179. Entre Mario Guerra Y Rosario | Callejon del Coco, Trinidad Informacje praktyczne: Playa Ancon jest uważana za jedną z najładniejszych plaż na Kubie. Na plażę dostaniemy się za 4 CUC (15 zł) od osoby (bilet w dwie strony). Autobus odjeżdża z Calle San Procopio. Za 2 CUC ( zł) od osoby można wypożyczyć leżaki pod parasolem. Z doświadczenia wiemy, że nie da się wytrzymać więcej niż 5 minut w palącym słońcu Wracając ostatnim autobusem z plaży ustawcie się odrobinę wcześniej w kolejce. Istnieje szansa, że nie znajdzie się dla was miejsce w autobusie. Alternatywą są taksówki czekające tuż obok zatoczki autobusowej. DZIEŃ 8 – TRINIDAD I SALTO DEL CABURNIWydatki:Taksówka z Trinidadu do Topes de Collantes (w dwie strony) – 35 CUC (133 zł)Casa Sarahi – 25 CUC (95 zł)Kanapka + Cola – 7 CUC ( zł)Quesadillas – 2 x CUC ( zł)Mojito – 2 x 3 CUC (23 zł)Paella + stek + 2 piwa – 20 CUC (76 zł)Wejściówka na szlak do wodospadu Salto del Caburni – 2 x 10 CUC (76 zł)Magnes – 3 CUC ( zł) Casa Sarahi ADRES: Fco. Peterssen (Chinchiquira) 179. Entre Mario Guerra Y Rosario | Callejon del Coco, Trinidad Informacje praktyczne: Istnieje parę opcji dojazdu w okolice początku szlaku do wodospadu Salto del Caburni. Chcąc uniknąć zorganizowanej wycieczki, zdecydowaliśmy się na dojazd taksówką. Osoba w informacji turystycznej poinformowała nas, że podróż będzie nas kosztowała około 35 CUC (133 zł) w dwie strony. Taką właśnie kwotę udało nam się wytargować u taksówkarza. Za taksówkę płacimy dopiero po powrocie do Trinidadu (oczywiście taksówkarz czeka na nas o wyznaczonej porze w tym samym miejscu, w którym nas wysadził). Podobno, można pojechać dużo taniej. Targujcie się do skutku Droga wiedzie górskimi serpentynami, na których stara Łada ledwo zipie. Pokonanie około 20 kilometrów zajmuje 30 minut. Kierowca dowozi nas w wyznaczone miejsce. Budka, w której uiszcza się opłatę za trekking (10 CUC – 38 zł od osoby) znajduje się paręset metrów dalej. Wybierając się na trekking warto zabrać ze sobą strój kąpielowy i ręcznik Droga do wodospadu jest dosyć prosta, natomiast powrót może nastręczyć trochę problemów, gdyż trasa wiedzie ostro pod górę. W okolicach wodospadu można się kąpać. Niesamowite uczucie! Ubrania możemy zostawić na ławeczkach znajdujących się wzdłuż brzegu. Po kąpieli możemy wrócić na szlak i zobaczyć górną część wodospadu. DZIEŃ 9 – CIENFUEGOSWydatki:bilet autobusowy Viazul z Trinidadu do Cienfuegos – 2 x 6 CUC ( zł)Casa Independiente – Lalita y Sr. Manuel Magariño – 25 CUC (95 zł)4 napoje + 6 wód – 10 CUC (38 zł)3 piwa + Cola – CUC ( zł)Paella + lody + 2 drinki – 12 CUC ( zł)2 steki + ryż + sałatka + woda + kawa – 14 CUC ( zł) Casa Independiente – Lalita y Sr. Manuel Magariño ADRES: Ave 42 #4913b (Bajos) e/49 y 51, Cienfuegos Informacje praktyczne: Cienfuegos, nazywane często „perłą południa”, czy kubańskim Paryżem, to miasto, które rozczarowało nas chyba najbardziej. Zniechęceni dość nudnym centrum postanowiliśmy udać się na stadion Cinco de Septiembre, który zauważyliśmy w oddali. Odbywał się tam właśnie trening lokalnej drużyny baseballowej, na który dostaliśmy się uiszczając trenerowi nieoficjalną symboliczną opłatę 1 CUC ( zł) za osobę. Niestety nie widzieliśmy Palacio de Valle, który uważany jest za jeden z najładniejszych budynków na Kubie. Nasz błąd Do Cienfuegos wybraliśmy się z zamiarem wycieczki do wodospadu El Nicho. Niestety, okazało się, że przejazd ponad 50 kilometrów w jedną stronę jest po prostu nieopłacalny. Koniecznie wybierzcie się do restauracji Las Mamparas. DZIEŃ 10 – BAYAMOWydatki:bilet autobusowy Viazul z Santa Clara do Bayamo – 2 x 27 CUC (205 zł)Taxi Colectivo z Cienfuegos do Santa Clara – 2 x 5 CUC (38 zł)Casa de Lucy – 20 CUC (76 zł)Śniadanie w Casa Independiente – Lalita y Sr. Manuel Magariño – 2 x 5 CUC (38 zł)Cola – CUC ( zł)Kawa – 2 x CUC ( zł)Piwo – 2 x 2 CUC (15 zł)Obiad + piwo – 2 x 8 CUC (61 zł) Casa de Lucy ADRES: Calle Máximo Gómez Nº 20 Maceo y Rpto. “El Cristo”, Bayamo Informacje praktyczne: W Bayamo spędziliśmy 3 wieczory, gdyż była to nasza baza noclegowa do odwiedzenia Santiago de Cuba i zdobycia Pico Turquino. Miasto bardzo nas zaskoczyło, gdyż wyglądało na zadbane i dość nowoczesne. Wyłączona z ruchu aleja Paseo Bayames (odpowiednik łódzkiej Piotrkowskiej) z różnorakimi abstrakcyjnymi rzeźbami, pomnikami, trawnikami i ławeczkami to chyba najbardziej rozpoznawalne miejsce Bayamo. Meson La Cuchipapa to knajpka, która skradła nasze serca 😉 Serwowano tam pyszne, niedrogie jedzenie, a piwko nigdzie nie było tak dobrze schłodzone. Za każdym razem do zamówionego jedzenia dostawaliśmy dodatkowo smażone banany i warzywa. Kucharze proponowali, abyśmy zaglądali do kuchni, żeby zobaczyć, jak przygotowują nasze dania. Za pierwszym razem trafiliśmy na warsztaty parzenia kawy połączone z recytacją wierszy i tańcami, które zgromadziły Kubańczyków w przeróżnym wieku. Mimo tego, że nasza znajomość hiszpańskiego ogranicza się do podstawowych zwrotów, to własnie wtedy zgodnie stwierdziliśmy, że „dotykamy” prawdziwej Kuby. Będąc w knajpce po raz ostatni, namówiliśmy zaprzyjaźnionego kelnera, aby sprzedał nam gliniane kubki sygnowane nazwą „La Cuchipapa”. DZIEŃ 11 – SANTIAGO DE CUBA I BAYAMOWydatki:Taksówka z dworca w Santiago de Cuba do centrum – CUC ( zł)bilet autobusowy Viazul z Bayamo do Santiago de Cuba (w dwie strony) – 2 x 14 CUC (106 zł)Casa de Lucy – 20 CUC (76 zł)Pizza + frytki + piwo + Cola – 7 CUC ( zł)Śniadanie w Casa de Lucy – 2 x CUC (19 zł)Cola + 2 piwa – 2 CUC ( zł) Casa de Lucy ADRES: Calle Máximo Gómez Nº 20 Maceo y Rpto. “El Cristo”, Bayamo Informacje praktyczne: Spacerując po Santiago de Cuba uważajcie na wartościowe rzeczy. W okolicach Céspedes Park oraz Calle Heredia grasuje sporo kieszonkowców. Parę razy podchodziły do nas grupy cwaniaczków próbujących nam coś wcisnąć. Santiago de Cuba ma z pewnością swój klimat, ale nie robi oszałamiającego wrażenia. Większość czasu spędziliśmy spacerując po Calle Heredia oraz uboższej dzielnicy miasta przyglądając się życiu jej mieszkańców. Polecamy skorzystać z aplikacji i znaleźć ciekawy punkt widokowy, z którego roztacza się panorama miasta. DZIEŃ 12 – PICO TURQUINOWydatki:Taksówka z Bayamo do Santo Domingo (w dwie strony) – 80 CUC (304 zł)Śniadanie w Casa de Lucy – 2 x CUC (19 zł)2 dniowy trekking na Pico Turquino (przewodnik, nocleg, jedzenie) – 2 x 57 CUC (433 zł) Obóz La Aguada Noc spędzona w chatce na trasie trekkingu na Pico Turquino Informacje praktyczne: Najwyższą górę Kuby – Pico Turquino (1974 metry) można zdobyć jedynie z przewodnikiem. Tak naprawdę, szczyt można by było bez problemu zdobyć samemu, gdyż szlak jest nieźle oznaczony. Niemniej jednak, zdarzały się nieoczywiste momenty. Jak się później okazało, inną trasą wchodzą piechurzy, a inną zwierzęta z dostawą do schroniska. Trekking można zarezerwować w Bayamo. W naszym przypadku, kontakt z agencją turystyczną Bayamo Travel Agent nawiązaliśmy przez naszych gospodarzy. Przedstawiciel firmy przyjechał do naszej casy w Bayamo w przeciągu parudziesięciu minut. Biuro agencji znajduje się tuż przy dworcu autobusowym (dokładny adres: Carretera Central 478 Bayamo, Granma, Cuba). Trekking warto zarezerwować z wyprzedzeniem. O ile poza sezonem turystycznym nie powinno być problemu z miejscami, tak w sezonie może być dosyć ciężko. Ograniczeniem jest ilość miejsc noclegowych w schronisku La Aguada. Niestety, akurat nasz docelowy termin trekkingu był już zarezerwowany, więc musieliśmy lekko zmodyfikować nasze plany i na trasę wyruszyć dzień później. Problemem jest dojazd do Santo Domingo – miejscowości oddalonej od Bayamo o 65 km, będącej bazą wypadową trekkingu na Pico Turquino. Agencja turystyczna zaproponowała nam przejazd taksówką za 80 CUC (304 zł) w dwie strony. Niestety, nie mając alternatywy, musieliśmy przystać na tę propozycję. Taksówka przyjechała po nas około 7 rano. Najlepszą opcją byłoby dogadanie się z innymi podróżnikami i podzielenie kosztów na więcej osób. Nie udało nam się znaleźć nikogo, kto wybierałby się w tym samym kierunku. Z Santo Domingo, po załatwieniu formalności, ruszamy samochodem z napędem 4×4 w kierunku punktu początkowego trekkingu – Alto de Naranjo. Pięciokilometrowa droga jest niezwykle stroma, standardowe samochody nie dałyby tam rady. Natomiast piesza wędrówka zajęłaby zbyt dużo czasu. Trekking trwa 2 dni. Pierwszego dnia do pokonania jest 8 kilometrów (4 – 5 godzin wędrówki). Ze względu na fakt, że początkowo nie planowaliśmy zdobywać najwyższego szczytu Kuby, nie zabraliśmy swoich butów trekkingowych. O ile pierwszego dnia były one zbędne, tak drugi dzień okazał się dużo trudniejszy i buty do biegania nie zapewniały odpowiedniej przyczepności. Dzień pierwszy okazuje się tylko przyjemnym wstępem do mocnego podejścia, które czekało nas drugiego dnia trekkingu. Do obozu La Aguada docieramy pomiędzy 14, a 15. Po pewnym czasie zostajemy zaproszeni na obiad. Resztę dnia poświęcamy na odpoczynek i integrację z naszymi kompanami. Towarzystwo trafiło nam się świetne, każdy miał sporo do opowiedzenia o swoich wyprawach. Nasi przewodnicy tłumaczą nam zasady swojej ulubionej gry – domino. Okazuje się, że rozgrywki mogą być naprawdę pasjonujące. Ważną informacją dla osób bardziej wrażliwych na spartańskie warunki może być fakt, że chatka, w której nocujemy posiada jedynie parę łóżek piętrowych. Na wyposażeniu są tylko koce, które zapewne nie były czyszczone od dłuższego czasu. Tak czy siak, można przetrwać bez śpiwora. Oczywiście w chatce nie ma prysznica. Jedyną opcją kąpieli w obozie jest ogromny baniak z deszczówką i wiadro. To samo wiadro służy również do spuszczania wody w toalecie 😉 DZIEŃ 13 – PICO TURQUINOWydatki:bilet autobusowy Viazul z Bayamo do Santa Clara – 2 x 26 CUC ( zł)Prysznic w Casa de Lucy – 2 x 5 CUC (38 zł)Obiad + piwo + Cola + kawa – 2 x 11 CUC ( zł) Autobus Viazul ADRES: Noc spędzona w autobusie z Bayamo do Santa Clara Informacje praktyczne: Drugi dzień trekkingu zaczynamy około 5:30. Jemy szybkie śniadanie i tuż po 6 wyruszamy na trasę. Drogę oświetlają nam jedynie czołówki. Nie spodziewaliśmy się, że ten odcinek trasy będzie tak stromy i trudny. Do szczytu mamy tylko 3 kilometry, jednak trasa wiedzie zalesioną granią, więc co jakiś czas wchodzimy na jeden ze szczytów, by za moment zejść wiele metrów niżej. W niektórych momentach bywa dosyć niebezpiecznie. W jednym miejscu Marek się nieźle poślizgnął na sporej wielkości głazach. Większość trasy jest osłonięta gęstą roślinnością, jednak w miejscach, w których roślinność się przerzedza możemy podziwiać niesamowitą panoramę pasma Sierra Maestra. Dosłownie 5 minut przed dotarciem na szczyt zatrzymujemy się przy ogromnym głazie, z którego rozpościera się prawdopodobnie najlepszy widok podczas całej wędrówki (drugie zdjęcie z tego dnia). Warto nacieszyć się tą chwilą, bo szczyt góry jest osłonięty roślinnością i nie widać z niego panoramy gór. Na szczyt docieramy około 9:30. Sam szczyt Pico Turquino nie jest zbyt imponujący. Znajduje się tam sporych rozmiarów pomnik bohatera narodowego – José Martí. Ze szczytu można zejść jedną z dwóch dróg – tą samą, którą się wchodziło lub szlakiem prowadzącym w kierunku Las Cuevas (12 km). My od samego początku zakładaliśmy powrót w kierunku Santo Domingo. W drodze powrotnej ponownie zatrzymaliśmy się w obozie La Aguada, gdzie chwilę odpoczęliśmy oraz zjedliśmy obiad. Po około godzinie ruszyliśmy w drogę powrotną do Alto de Naranjo. Nie wiemy, ile czasu zajęło nam zejście, ale nasz przewodnik poprowadził nas inną drogą, która wydawała się nieco dłuższa. Po dwóch dniach naprawdę intensywnego marszu byliśmy bardzo mocno zmęczeni. Do Alto de Naranjo dotarliśmy o godzinie 17. Czekaliśmy około 20 minut na przyjazd samochodu terenowego i powrót do Santo Domingo. W Santo Domingo zjawiliśmy się pomiędzy 17:30, a 18. Po paru minutach wyruszyliśmy w drogę powrotną do Bayamo. Naszym zdaniem trekking na Pico Turquino był jedną z najlepszych atrakcji podczas naszego pobytu na Kubie i możemy go bez wahania polecić. Więcej informacji na temat pasma górskiego Sierra Maestra i samego trekkingu można znaleźć na tej stronie. DZIEŃ 14 – CAYO SANTA MARIA, REMEDIOS, SANTA CLARAWydatki:Taksówka z Remedios do Cayo Santa Maria (w dwie strony) – 70 CUC (266 zł)bilet autobusowy Viazul z Santa Clara do Remedios – 2 x 7 CUC (53 zł)bici taxi z dworca w Santa Clara do centrum (w dwie strony) – 5 CUC (19 zł)Hostal Vista Park – 20 CUC (76 zł)Piwo – 2 x 2 CUC (15 zł)Mojito – 4 x CUC (38 zł)2 x obiad + sałatka + frytki – 19 CUC (72 zł)Karta internetowa ETECSA 1h – 2 CUC ( zł) Hostal Vista Park ADRES: Leoncio Vidal #1, Santa Clara 50100 Informacje praktyczne: Na wyspę Cayo Santa Maria dostać się można drogą poprowadzoną na grobli. Sam wjazd na wyspę jest darmowy, jednak decydując się na pobyt na Cayo Santa Maria musimy być przygotowani na spore koszty, z jakimi wiąże się taka wycieczka. Na wyspie nie ma casas particulares. Jesteśmy skazani na nocleg w luksusowych i naprawdę drogich hotelach. Alternatywą jest jednodniowy pobyt na wyspie i wykupienie „przepustki” na plażę hotelową, na której możemy spędzić cały dzień. Podobno w cenę wliczony jest posiłek. My zdecydowaliśmy się na jednodniowy pobyt na wyspie. Wyruszyliśmy dosyć późno, bo całą noc spędziliśmy w autobusie z Bayamo do Santa Clara. Jak się okazało, na wyspie został otwarty nowy hotel, o którym jeszcze zbyt wiele osób nie słyszało. Na dodatek pobyt na plaży owego hotelu był darmowy. Z tego właśnie powodu postanowiliśmy udać się właśnie tam. Naszym zdaniem największym problemem w wycieczce na wyspę za małe pieniądze jest brak możliwości dojazdu i powrotu autobusem tego samego dnia. Autobus Viazul dociera na wyspę o godzinie 14, a wraca zaledwie godzinę później. Alternatywą jest dojazd taksówką. My zdecydowaliśmy się na pewnego rodzaju kombinację. Dowiedzieliśmy się, że taksówkarze bardzo często naciągają turystów powracających z wyspy na ląd. Postanowiliśmy dojechać autobusem z Santa Clara do Remedios, gdzie poszukaliśmy taksówki, która zabrała nas na wyspę. Taksówkarz czekał na nas parę godzin przy plaży. W ten sposób uniknęliśmy ewentualnej zawyżonej ceny powrotnej z wyspy. Będąc na plaży zorientowaliśmy się, że miejsce było jeszcze na tyle mało popularne, że gdyby nie taksówka, która na nas czekała to prawdopodobnie nie mielibyśmy w ogóle jak wrócić. Jednodniowy wypad na legendarną kubańską wyspę okazał się naprawdę drogim przedsięwzięciem. A czy było warto? Raczej tak, ale siedzenie na hotelowej plaży chyba nie jest dla nas i naprawdę nie powinno to tyle kosztować W Santa Clara polecamy Hostal Vista Park. Za dobrą cenę (20 CUC – 76 zł dostaliśmy ogromny pokój znajdujący się na dachu budynku. Z zaaranżowanego tarasu mieliśmy znakomity widok na centrum miasta, a przede wszystkim Parque Leoncio Vidal. W Santa Clara poruszaliśmy się bici taxi łapanym na ulicy. DZIEŃ 15 – VARADEROWydatki:Taksówka z dworca w Varadero na lotnisko w Varadero – 18 CUC ( zł)bici taxi z centrum Santa Clara na dworzec – 2 CUC ( zł)bilet autobusowy z Santa Clara do Varadero – 2 x 11 CUC ( zł)Śniadanie w Hostal Vista Park – 2 x 5 CUC (38 zł)2 rumy + 5 cygar – EUR (111 zł)Domino – 10 EUR (42 zł) Lot powrotny do Polski Noc spędzona w samolocie do Brukseli Informacje praktyczne: Dworzec autobusowy Viazul w Varadero jest oddalony od lotniska o około 20km, mamy więc dwie możliwości dojazdu na lotnisko: 1. autobus Viazul relacji Varadero-Hawana lub Varadero-Viñales 2. taksówka. Tuż po wyjściu z dworca zostaniecie zasypani wyssanymi z palca ofertami taksiarzy, którzy zgodnie twierdzą, że oficjalna cena przejazdu to 35 CUC (133 zł)! Wystarczy oddalić się paręset metrów, aby znaleźć kierowcę, który zgodzi się nas zabrać za 18 CUC (68 zł). PROCENTOWY PODZIAŁ WYDATKÓW PODCZAS CAŁEGO POBYTU:TRANSPORT 29% 511 CUC (1942 PLN) na dwie osobyNOCLEG 15% 270 CUC (1025 PLN) na dwie osobyJEDZENIE 31% 550 CUC (2092 PLN) na dwie osobyATRAKCJE 25% 441 CUC (1677PLN) na dwie osoby 3357 PLN NA OSOBĘ + koszty przelotu ODWIEDZONE MIEJSCA: Podobne wpisy 32 komentarzy najstarszy najnowszy oceniany Inline Feedbacks View all comments Gosia 30 grudnia 2016 19:06 Pięknie, brawo dla Was! Pozdrawiam. Wspaniała relacja z podróży. Sama uwielbiam podróżować niestety na dzień dzisiejszy ograniczają mnie fundusze ale nie mogę się doczekać kolejnej podróży;) Autor Reply to Europaka Dziękujemy bardzo i życzymy wielu niezapomnianych podróży 🙂 Monika 6 lutego 2017 19:39 Hej, Musiala by fantastyczna przygoda w Nowej Zelandii, ale z tego co widze, bolesna dla portfela. Szkoda, ze nie zamiesciliscie rozliczen calosciowych, ale moze lepiej nie liczyc 😀 Mam pytanie co do kajakow Abel Tasman. Czy spotkaliscie przy wyspach pingwinki? Zastanawiam sie tez nad opcja z trekkingiem o 20 dolcow drozsza. Co polecacie? Pozdro Monia Autor Reply to Monika Cześć, patrząc na to co udało się zobaczyć w Nowej Zelandii to koszty były absolutnie zminimalizowane adekwatnie do jakości atrakcji. Niestety w przypadku lotów helikopterem, skoków na bungy i innych fajerwerków nie da się zaoszczędzić. Oczywiście podczas pobytu można wydać znacznie mniej pieniędzy rezygnując z wielu niezapomnianych wrażeń, ale jak wiadomo, Nowa Zelandia jest kolebką sportów ekstremalnych, więc warto zdecydować się na coś szalonego 🙂 Wytłumacz proszę co masz na myśli pisząc o całościowych kosztach. Na czerwonym pasku zamieściliśmy kwotę na jedną osobę 😉 Przy wyspach w parku Abel Tasman widzieliśmy foki. Zdecydowaliśmy się na freedom kayaking ze względu na… Czytaj więcej » Ja z kolei słyszałam, że na Kubie nie ma prywatnych plaż i możemy iść gdzie nam się podoba 🙂 Hotele AI na Cayo Santa Maria są jednymi z tańszych na Kubie (oczywiście jeżeli porównywać ceny do casa particular to jest znacznie drożej) – porównywałam ceny w różnych miejscach. Super, że udało Wam się tak tanio dojechać taxi z Viniales do Trinidadu. Ja również opisałam na blogu nasze Kubańskie przygody, więc w wolnej chwili zapraszam do odwiedzin 🙂 A relacja naprawdę wyczeprująca! Agata 22 sierpnia 2017 14:30 cześć, wybieramy się wlanie na Kubę, ale z dwuletnim synem i zaczynam się zastanawiać czy to dobry pomysł. jaką waluta sie posługiwaliście CUP czy CUC jak z dogadaniem się po angielsku? Autor Reply to Agata Hej, super! Myślimy, że nie będziecie mieć problemów 🙂 Posługiwaliśmy się niemal wyłącznie CUC, CUP przydadzą się Wam w paladares – lokalnych jadłodajniach (jeśli zamierzacie je odwiedzać). Z angielskim jest bardzo średnio, choć zdarzają się osoby, z którymi da się dogadać. Koniecznie zabierzcie przewodnik! Powodzenia! Agata 23 sierpnia 2017 08:36 Reply to Asia i Marek Bardzo dziękuję za szubką odpowiedź. A gdzie wymienialiście pieniądze na miejscu czy tu w Polsce? Myślicie, że na miejscu jest szansa na wynajęcie samodzielnie auta czy wchodzi tylko w grę auto z kierowcą? Autor Reply to Agata Pieniędzy w Polsce nie wymienicie. My wymienialiśmy na lotnisku w Varadero. Zabierzcie euro, bo na dolary amerykańskie nałożona jest 10% prowizja. Postarajcie się wymienić dokładnie taką kwotę, jaka będzie Wam potrzebna, gdyż potem może być problem z zamianą CUC na inną walutę. Odnośnie aut, nie jesteśmy w stanie nic doradzić, gdyż nie rozważaliśmy takiej opcji 🙁 Agata 23 sierpnia 2017 14:31 Reply to Asia i Marek My myślimy o tej opcji ze względu na syna, ale nie wiem jakie są możliwości wynajmy auta, czy akceptują nasze prawo jazdy jak z dostępnością paliwa dla turystów itp. Widziałam, że byliście na Kubie na początku października, my właśnie planujemy podobnie tzn. koniec września początek października. Trochę mnie przeraziliście tym huraganem. czy po tym było spokojnie, częste i duże opady? Autor Reply to Asia i Marek Informacje dotyczące auta na pewno znajdziecie w internecie lub kontaktując się z wypożyczalnią (jesteśmy niemal pewni, że potrzebne będzie międzynarodowe prawo jazdy). Przez cały nasz pobyt na Kubie była piękna pogoda 🙂 Emil 15 września 2017 19:49 Niesamowita relacja ! jest wszystko czego potrzeba do planowania, miejsca informacje praktyczne, ceny. Brawo ! takich ludzi nam trzeba 😀 ja wybieram się pod koniec października na Kubę na 3 tygodnie i wasza relacja to skarbnica wiedzy 🙂 Marta 20 listopada 2017 18:50 Cześć! Świetna relacja, super, że podsumowaliście każdy dzień i dajecie cenne wskazówki, a wszystko jest bardzo przejrzyście pokazane;) Mam pytanko, są dni gdzie jecie np tylko obiad, rozumiem, że kupowaliście jeszcze jakieś przekąski tak? Jeśli tak to czy stanowiły one jeszcze dużą część budżetu? I czy rezerwowaliście noclegi z wyprzedzeniem? Autor Reply to Marta Cześć Marto! Każdy wpis zawiera 100% naszych wydatków podczas wyjazdu. Rzeczywiście są dni, kiedy jemy bardzo mało, ale zapewniamy, że podczas intensywnego zwiedzania o jedzeniu nie myśli się tak często 🙂 Za każdym razem zabieramy z Polski sporo przekąsek (np. batonów zbożowych), które świetnie sprawdzają się jako kaloryczne śniadanie. Noclegów nie rezerwowaliśmy z wyprzedzeniem (oprócz pierwszego noclegu w Matanzas). Najczęściej gospodarze obdzwaniali swoich znajomych mieszkających w miejscowości, do której właśnie się udawaliśmy i załatwiali dla nas nocleg w ciągu 5 minut. Pozdrawiamy 🙂 Czesc, bardzo spodobala mi sie Wasza relacja. Mocno konkretna z potrzebnymi informacjiami 🙂 powiedzcie mi prosze, jak rezerwowaliscie noclegi. Na miejscu, czy jeszcze przed przyjazdem? Ktores z tych powyzej mozecie wyjatkowo polecic? lece na kube juz niedlugo i ciagle nie moge sie zdecydowac gdzie spac, co zobaczyc… wszytskiego sie niestety nie da 🙁 Autor Reply to Asia | Bardzo dziękujemy Asiu 🙂 Zarezerwowaliśmy wyłącznie pierwszy nocleg w Matanzas – Casa Marylin. Dlaczego akurat ten? Bo można było dokonać rezerwacji przez internet, a chcieliśmy mieć pewność, że po długiej podróży będzie na nas czekało miejsce do spania. Co do pytania o rezerwowanie noclegów, Noclegów nie rezerwowaliśmy z wyprzedzeniem (oprócz pierwszego noclegu w Matanzas). Najczęściej gospodarze obdzwaniali swoich znajomych mieszkających w miejscowości, do której właśnie się udawaliśmy i załatwiali dla nas nocleg w ciągu 5 minut. Wszystkie nasze noclegi były na podobnym poziomie i każdy z nich możemy polecić 🙂 Drewek 2 stycznia 2018 15:56 Relacja cudowna za miesiąc też wybieram się Kubę i na pewno skorzystam z waszych rad. Mam pytanie jakim aparatem robiliście fotki,jestem pod ich wrażeniem . pozdrowienia Ania Autor Reply to Drewek Dzięki Aniu 🙂 Na Kubie zdjęcia robiliśmy telefonem Samsung Galaxy S7. Marta 3 stycznia 2018 09:18 Cześć! za miesiąc wybieramy się na Kubę z 3latkiem i prawie roczniakiem. Powiedźcie jak wygląda trekking do wodospadu Salto del Caburni? Autor Reply to Marta Marto, szlak do wodospadu Salto del Caburni jest dość prosty i stosunkowo krótki. Przy zachowaniu ostrożności na stromych odcinkach nie powinniście mieć żadnego problemu. Uwaga – woda w naturalnym basenie jest bardzo zimna 🙂 I to jest konkret! Ceny nieco zaskakują, in minus, ale cóż zrobić, trzeba kombinować z CUP… Dzięki za cenne info, wkrótce się przydadzą. Pozdrowienia z Meksyku! Autor Reply to Lukasz | Gdzie są Kasperki Dzięki Łukaszu! Zapewne da się co nieco zaoszczędzić na jedzeniu stołując się w paladares. Powodzenia i życzymy ekstra podróży! 🙂 Na pewno skorzystamy z Waszego przewodnika po Atacamie 🙂 Kasia i Alek 25 lutego 2018 20:42 Gratulujemy relacji! Planujemy objazd Kuby także na własną rękę więc szukamy informacji. To najlepsza relacja na jaką natrafiliśmy. Bardzo pomocna. Dzięki. Kasia i Alek z Kielc Autor Reply to Kasia i Alek Bardzo nam miło 🙂 Jeśli macie jakieś pytania to piszcie do nas śmiało. Może zainteresują Was nasze inne relacje 🙂 Ilona 19 marca 2018 22:17 Świetny blog. Jeszcze nie widziałam tak dobrze zrobionego. Gratulacje! Autor Reply to Ilona Wielkie dzięki! 🙂 Gość 10 sierpnia 2018 15:39 Na 8 dni pobytu, które miejsca byście polecali do zobaczenia? Bo niestety nie uda się w krótszym czasie zobaczyć ich aż tylu. Autor Reply to Gość Hej, my na pewno nie zrezygnowalibyśmy z Hawany, Trinidadu, Viñales i trekkingu na Pico Turquino. Będąc na Kubie warto też zobaczyć jedną z karaibskich plaż. Cała reszta to kwestia gustu i czasu, jaki masz do dyspozycji. Edyta 23 stycznia 2019 00:20 Świetny blog! Mega fajnie napisane, super przedstawione wszelkie informacje. Z przyjemnością czytałam, mając na uwadze wyjazd w lutym na Kubę. Dziękuję 🙂 Autor Reply to Edyta Bardzo dziękujemy 🙂 Życzymy udanego wyjazdu. Basia 15 grudnia 2019 12:20 Bardzo praktyczny opis! A ogólnie obecnie jest z moich ulubionych blogów 🙂
Podróż na Kubę to Twoje marzenie? Za nami ta karaibska wyspa chodziła od dawna. Raz nawet prawie na nią polecieliśmy, prawie… Gdy pojawiła się „promocja”, a raczej błąd taryfowy linii Aeromexico, nie zastanawialiśmy się ani chwili. W końcu jak często zdarzają się bilety za 600 zeta w dwie strony na Karaiby? Takim okazjom się nie odmawia! Tym bardziej, że raz już w tych rejonach byliśmy i bawiliśmy się świetnie! Wiemy, że wiele osób również skorzystało z tej „promocji”. Być może także ktoś z Was! Dlatego postanowiliśmy na gorąco podzielić się naszymi doświadczeniami i informacjami praktycznymi, które być może będą Wam pomocne przy planowaniu Waszej własnej taniej podróży na Kubę. Pogoda na Kubie: Czy wyjazd na Kubę w październiku to dobry pomysł? Kiedy wybrać się na Kubę? Z doświadczenia wiemy, że takie promocje, jak w przypadku błędu taryfowego Aeromexico, nie trwają długo, zakupu biletów dokonaliśmy więc bardzo szybko, wybierając pierwszy termin, który najbardziej nam pasował (zupełnie przypadkiem zbiegł się z urodzinami Huberta i prawdopodobnie ewentualnie przyszłego szwagra, który poleciał z nami 😉 ). Zdążyliśmy przeczytać, że na Kubę warto lecieć o każdej porze roku… Dopiero później zaczęliśmy wchodzić w szczegóły, a gdy przez Kubę przeszedł huragan Irma, entuzjazm nam nieco opadł. Na szczęście, sytuacja nie trwała długo, a gdy wsiadaliśmy do samolotu 11 października, po Irmie nie było już śladu. Po dotarciu na wyspę przywitał nas… deszcz. Na szczęście, podczas całego tygodnia naszego pobytu było go stosunkowo niewiele, a większość czasu świeciło słońce. Temperatura oscylowała wokół 30 stopni Celsjusza. Z naszej perspektywy, więc podróż na Kubę w październiku to doskonały pomysł. Pogoda dopisała, turystów było stosunkowo mało, a ceny niższe, bo teoretycznie to poza sezonem. Według „książki” jednak najlepszy czas by podróżować na Kubę to pora sucha, czyli od listopada do kwietnia. Kuba po huraganie Irma Nie byliśmy co prawda na Kubie przed huraganem, ale nie odnotowaliśmy żadnych śladów po Irmie (co nie znaczy, że ich w ogóle nie ma, nie zjeździliśmy przecież w tydzień całej wyspy). Nie wystąpiły też żadne utrudnienia w podróży z tego tytułu. Rozmawialiśmy również z miejscowymi na ten temat i zapewnienia, które od nich usłyszeliśmy to krótkie „no problem my friend”. Myślę, że już w tej chwili nie ma co za bardzo sobie zaprzątać głowy tą kwestią, bo Kuba po huraganie Irma żyje swoim życiem. Na jak długo lecieć na Kubę? To już zależy od indywidualnych preferencji, ale wydaje mi się, że 2-3 tygodnie byłoby optymalnie, w końcu Kuba to największa karaibska wyspa i zdecydowanie jest co zwiedzać, ale miłośnicy plażowania też powinni być zadowoleni. Gdybyśmy nie robili nic innego tylko podróżowali (a słyszałam, że są tacy), z chęcią zostalibyśmy nawet miesiąc, ale nie możemy tak rozrzutnie dysponować dniami wolnymi, zwłaszcza, że jeden urlop w roku to dla nas za mało. 🙂 Jeżeli tak jak my macie do dyspozycji tylko tydzień, będziecie musieli przeanalizować co najbardziej Was interesuje na Kubie. Ale zapewniam, że nawet w 7 dni zdążycie i poleżeć na piasku, i co nieco zobaczyć. Podróż na Kubę, czyli czym lecieliśmy Oczywiście możliwości przelotu na wyspę w kształcie krokodyla jest wiele, ale my skupimy się na konkretnym deal’u, z którego szczęśliwie mieliśmy okazję skorzystać. Bilety na trasie Amsterdam – Mexico City – Hawana – Mexico City – Amsterdam linią Aeromexico kupiliśmy na polskiej Tripście (którą polecamy) dokładnie za 602 PLN od osoby. Przelot do Amsterdamu i z powrotem do Warszawy KLMem kosztował nas 305 PLN. Wszystkie loty odbyły się bezproblemowo, o czasie. Lecieliśmy tylko z bagażem podręcznym, czyli małą walizką i plecakiem (wymóg najtańszej taryfy w KLM), ale na tydzień to wystarczyło. W przypadku obu linii check in robiliśmy przy kioskach, gdzie można było również wybrać miejsca i np. dodać bagaże. U Holendrów podają mały, ale całkiem smaczny posiłek (kanapka lub wrap) oraz napoje do wyboru (również alkohol w postaci piwa lub wina). Jak na tak krótki lot (ok. 1,5 h) to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Cena czyni cuda – lot Aeromexico Nieco gorzej sprawy się mają w Aeromexico. Jak powszechnie wiadomo, cena czyni cuda i gdyby ponownie taka okazja się pojawiła, z pewnością znowu byśmy z niej skorzystali. Ten error fare był czymś świetnym, uśmiech podczas i zaraz po zakupie nie schodził nam z twarzy. Jednak… jeżeli mielibyśmy zapłacić „standardową” stawkę za bilet, nie bylibyśmy skorzy do wychwalania tej linii. Serwis na pokładach Aeromexico pozostawiał bowiem nieco do życzenia. Zwłaszcza jeżeli chodzi o odcinki z Amsterdamu do Meksyku i powrotny. Średnio na 2-3 miejsca w samolocie przypadał jeden kocyk i jedna poduszka, zapasowych nie było, prawdopodobnie pasażerowie z poprzedniego lotu wzięli je ze sobą. Na pokładzie podano dwa posiłki (obiad i śniadanie). Niestety nic dobrego o nich powiedzieć nie możemy – ani nie wyglądały, ani nie smakowały, a niektórym nawet zaszkodziły. Dodatkowo, siedząc z tyłu do wyboru mieliśmy makaron albo… makaron, bo kurczak dawno wyszedł. Około 3 godzin po wylocie (a rejs trwał prawie 12), pasażer siedzący obok poprosił o piwo, ale już się skończyło. Wino nalewano do najmniejszych „kieliszków” jakie widzieliśmy i smakowało naprawdę „tanio”. Zachowanie obsługi też nie było jakieś super, a posiłki i napoje wydawali jakby za karę. Hubert wpadł nawet na taki pomysł, że załoga wie kto kupił w tej „promocji” (przez wgląd na klasę rezerwacyjną na bilecie) i teraz traktują nas jak „gówno” (cytat z mojego męża). O niebo lepiej było już na locie do Hawany, gdzie niczego nie brakowało, a wszyscy byli super mili. Nie wierzycie? Oto dowód (pyszne śniadanko w Aeromexico). Mam nadzieję, że nic nie jecie właśnie 😉 Więcej narzekać nie będę, bo wciąż pamiętam, że to było tylko 6 stów (!), ale zestawiając Aeromexico z naszym rodzimym LOTem, który tak samo ma 3 gwiazdki według Skytrax, to jest jakaś przepaść. A przypomnę tylko, że LOTem też udało nam się tanio polecieć – do Japonii za 900 PLN. Wiza na Kubę Obywatel Polski udający się na Kubę obowiązany jest do posiadania wizy. My kartę turysty kupiliśmy za 100 PLN w biurze podróży w Warszawie. Wszystko było super, zwróćcie uwagę, żeby obie strony tejże karty były podstemplowane przez pracownika tegoż biura. Więcej o wizie na Kubę przeczytacie u Anity i Pawła ze Waluta na Kubie Na Kubie w obiegu są dwie waluty: CUC, czyli peso wymienialne (warte mniej więcej tyle co dolar amerykański) i CUP, czyli tzw. peso cubano. Za CUP może być jednak trudno cokolwiek kupić, różnica w walucie jest 1:25 i w wielu miejscach można płacić w obu z zachowaniem tej proporcji. Na targach gdzie częściej można się posłużyć CUPami nie kupowaliśmy. Podróż na Kubę: Wymiana pieniędzy Na Kubę najlepiej zabrać ze sobą EUR, wymiana USD obciążona jest 10% podatkiem. Na lotnisku są 2 kantory (poziom odlotów, schodkami na górę względem przylotów). Mają one taki sam kurs wymiany jak na mieście i nazywają się Casa de Cambio lub w skrócie cadeca (do miejscowych wystarczy powiedzieć kadeka i poprowadzą). Kursy są ponoć ustalane z góry i kantory nie mają tutaj dowolności. W bankach kurs jest ten sam (też sprawdziliśmy). W naszym przypadku kurs średni z googla EUR do CUC wynosił 1,18, my wymienialiśmy na miejscu za 1,14. Płacić kartą praktycznie się nie da, bo „cash only”. Udało się tylko w przypadku wypożyczania samochodu. Spotkaliśmy się również z podejściem: możecie zapłacić w euro i wtedy kurs wynosi 1:1. Transport na Kubie Nie może być postu z informacjami praktycznymi bez krótkiego opisu jak poruszać się po wyspie w kształcie krokodyla. Kuba to takie miejsce, w którym turysta traktowany jest w sposób „specjalny”. Można się z tym pogodzić i płacić w CUC, jeździć autobusem dla turystów itp. Można również próbować obejść system, przy okazji tracąc czas i nerwy (być może oszczędzając pieniądze). My postawiliśmy na pierwszą opcję. Za taksówkę z lotniska w Hawanie do centrum miasta zapłaciliśmy grzecznie 25 CUC (przy czym byliśmy w 4 osoby, więc to nie jakaś tragedia). Przejazd do starej Hawany trwa około 30 minut. Z Hawany do Varadero zdecydowaliśmy się jechać autobusem. Bilety Viazul kupiliśmy wcześniej przez internet. Przejazd w dwie strony kosztował 20 USD. Bus jest dość komfortowy, jedzie około 2,5 h (mógłby krócej, ale robi po drodze przystanki). Polecam założyć bluzę, bo klima odkręcona jest na maksa. Na początku wydaje się przyjemnie, ale wychodzi się jak z lodówki. Przejazd taksówką z centrum Hawany do stacji Viazul kosztował 7 CUC, a z przystanku w Varadero do naszego hotelu 5 CUC. Przyznaję jednak, że nie targowaliśmy się, więc pewnie można zapłacić mniej. Wypożyczenie samochodu na Kubie Nie najtańsza, ale chyba najwygodniejsza forma transportu. Do tematu podchodziliśmy trochę jak pies do jeża, bowiem naczytaliśmy się w internetach historii jak to ktoś zarezerwował i nie było dla niego auta, innego oszukali na hajs, a jeszcze kogoś zatrzymała osoba przebrana za policjanta. Nie wiem czy mieliśmy szczęście, czy oni mieli pecha, ale nam żadna z tych sytuacji się nie przydarzyła. Byliśmy wręcz zaskoczeni, że wszystko przebiegło bez problemu. Samochód rezerwowaliśmy przez Jest to pośrednik (coś jak np. rentalcars). Wybraliśmy najtańszą opcję czyli rent a car Via. Tanio jednak nie jest bowiem za 3 dni zapłaciliśmy 177 EUR. Do tego dodać należy 200 CUC depozytu na wypadek zatrzymania przez policję np. i wlepienia mandatu. Od pana w wypożyczalni (prawdziwego Kubańczyka, który jak się później okazało pracował kiedyś w Niemczech z Polakami i mówi po polsku 😀 ) dowiedzieliśmy się, że w Varadero samochody są lepsze, bo jest to turystyczne miejsce. Dostaliśmy chińskie auto marki Geely. Był chyba z tej samej fabryki co Lifan, którym śmigaliśmy po Azerbejdżanie. Może nie był to cud motoryzacji, ale sprawował się dobrze. Należy uważać na drodze, jest dużo dorożek, koni biegających samopas, ludzi wchodzących na jezdnię, a co najważniejsze dziur w drodze. Jechaliśmy z Varadero do Trinidadu (ok. 250 kilometrów w jedną stronę) i najgorszy odcinek jest między miejscowością Calimente a przecięciem z autostradą biegnącą z Hawany do Santa Clary. Warto tam zwolnić bo jezdnia wygląda jak po solidnym bombardowaniu. Przejechanie dystansu w jedną stronę zajęło nam 3,5 godziny. Odradza się również jeżdżenia po zmroku, gdyż ulice często są nieoświetlone. Kubańskie ceny paliwa 1,20 CUC premium, 1 CUC regular (ceny dla gringo). Nie wszędzie chcą lać regulara do wypożyczonych samochodów twierdząc, że tylko premium. Jednakże gdzieś we wsi jak się zatrzymaliśmy i innego wyboru nie było to nalali regulara, samochód spalił bez problemu. Różnica w paliwach to oktany. Premium ma 94 oktany, regular 91. Noclegi na Kubie Odkąd kubańskie Casy zawitały na Airbnb, rezerwowanie noclegów stało się dziecinnie proste. Jeżeli nie macie jeszcze konta, a chcielibyście skorzystać z serwisu AIRBNB, możecie je założyć z naszego polecenia TUTAJ. W ten sposób zyskacie bonus o wartości 100 PLN do wykorzystania przy rezerwacji noclegu. Gdzie spać w Hawanie? Na Kubie możemy Wam polecić 3 miejsca, które będziemy bardzo miło wspominać. 2 domy w Hawanie: pierwszy to Posada 1930 (na zdjęciu powyżej) położona w spokojnym miejscu, niedaleko Plaza de la Revolucion. Minusem (albo plusem – zależy jak na to patrzeć) jest odległość od Starej Hawany (około pół godziny spacerem), ale dzięki temu można zobaczyć mniej turystyczną część miasta, co też jest fajne. Bardzo ładne pokoje z łazienką, wysoki sufit, na górze taras. Śniadanie (tak jak wszędzie) 5 CUC: owoce, sok, kawa, jajko, kanapka z serem i szynką. W pokoju również lodówka z napojami (woda, cola – 1 CUC, piwo – 1,5). Oferują też transport z/na lotnisko za 25 CUC (samochód również na zdjęciu). Drugi nocleg, ciut droższy, ale w samym sercu Hawany, blisko do najważniejszych atrakcji i na promenadę – Casa San Lazaro 115. Przemiła obsługa, bardzo ładne wnętrza i taras. Chętnie tam wrócimy 🙂 Gdzie spać w Trynidadzie i Varadero? W Trinidadzie, a właściwie obok Trinidadu (jakieś 3 minuty samochodem w stronę miejscowości Casilda) polecamy miejsce o nazwie Villa Dalia. Pozostałe noce spędziliśmy na pełnym relaksie w hotelu Roc Barlovento w Varadero, praktycznie przy samej plaży. All inclusive za 274 PLN za pokój 2 osobowy z wszystkim: 2 baseny, drinki i jedzenie na full, kajaki, boisko do tenisa, do siatkówki. Sprawdzając ceny miejcie na uwadze, że byliśmy w „low low season” jak mówiła rozpiska w tym hotelu. 😉 W sezonie może być nawet 2 razy drożej. Internet na Kubie Jeżeli nie możecie wytrzymać nawet kilku godzin bez neta albo (nie daj Boże) marzycie o pracy zdalnej, to możecie mieć spory problem na Kubie. Wifi jest, a jakże(!), ale tylko w wyznaczonych miejscach, a z siecią możecie się połączyć tylko pod warunkiem, że kupiliście kartę Etecsa (można kupić w hotelach lub w oddziałach tejże firmy, jedna jest na Avenida Salvador Allende). Kosztuje ona 1,5 CUC i pozwala surfować po internecie przez 1 godzinę. Z tym, że nie musicie całego czasu wykorzystać za jednym razem. Możecie się łączyć np. na 10 minut i zostaną Wam minutki na później. Podróż na Kubę: Atrakcje Varadero i ceny Delfinarium w Varadero. Wejście na półgodzinny pokaz 15 CUC, potem można pogłaskać delfiny, dać „buziaka” i zrobić sobie fotkę. Jak chce ktoś popływać to 73 CUC. Snorkeling w Varadero (maski, płetwy mają na miejscu) 20 CUC/osoba. Można rezerwować na plaży. Płynie się żaglówką, event powinien trwać około godziny z czego pływania jest 40 minut. Przykładowe ceny w sklepach: woda: 0,8-1 CUC piwo: 0,85-1 CUC 0,5 litra najtańszej butelki Havana Club (białej): ok 3,5 CUC, 0,7 litra ok 4,5 CUC magnesy w Hawanie: 1 CUC O tym czy Kuba nas rozczarowała, czy zaczarowała i co dokładnie zobaczyliśmy w tydzień w następnym wpisie. Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach. Postaramy się odpowiedzieć. ***** Zapisz się do naszego newslettera, żeby nie ominęły Cię żadne nowości!